Dzieci rosną a wraz z wiekiem rośnie również ich poziom języka angielskiego. Zwiększa się zasób słownictwa oraz dochodzą nowe konstrukcje gramatyczne, którymi się posługują. To co udało nam się osiągnąć do tej pory wygląda mniej więcej tak:

W tym okresie Klaudia ma 5,5 roku natomiast bliźniaczki 3 lata i 4 miesiące. Codzienna nauka języka angielskiego w naszym domu opiera się w dużej mierze na inicjowaniu anglojęzycznych konwersacji i zachęcaniu dzieci do mówienia. Wierzymy, iż z wiekiem słownictwo będzie bogatsze i bardziej wyszukane.

Tymczasem cieszymy się z tego co udało nam się osiągnąć u dzieci 3 i 5 letnich a jeszcze bardziej raduje nas to, iż uniknęliśmy przy tym stresu i przymusu.

W naszym domu z reguły jest głośno i panuje wszechobecny harmider ale raczej jest wesoło:)

4 Thoughts on “Nasze bobo konwersacje

  1. There is nothing better than teaching little kids foreign languages. Małe dzieci nie mają zahamowań w jaki sposob mowią i czy popełniają błędy. Zachęcanie dzieci do nauki języków w tak młodym wieku pozwala na naukę przez zabawę, zamiast bardziej ustandaryzowanych metod w szkole. Słuchanie piosenek, czytanie książek, bawienie się w teatr to wspaniałe metody na zachęcanie dzieci do praktykowania języka obcego.

    Rewelacja, że wam tak dobrze idzie!

  2. Jestem pod wrażeniem efektów. U nas dopiero początki, bo moja córeczka ma dopiero 20 miesięcy. Nie mogę się doczekać czasu, gdy będzie mówić jak Pani dzieci. Brawo za włożoną pracę. Pani blog to najlepszy dowód, że rodzice powinni uczyć swoje dzieci. Ja nawet jak na uszach stanę to takich efektów z maluchami w przedszkolu nie osiągnę przy śmiesznych 15 minutach 2 razy w tygodniu. Wczytuję się w bloga, kibicuję i będę śledzić 🙂

    • bobospeaks.pl on Grudzień 18, 2017 at 12:54 said:

      Moje wpisy z września 2016 doskonale obrazują co się dzieje na przełomie kilku miesięcy. Praktycznie z dzieci, które kiwają główkami, komunikując się w ten sposób z otoczeniem, zmieniają się nagle w małe gadułki. Następuje niesamowity potok słów, mniej bądź bardziej zrozumiałych a ich ilość jest niesamowita. Z takich zabawnych wyrazów, które pamiętam z naszego doświadczenia to fish, która była szisz a caterpilar został skrócony do pilar. Niemniej jednak wszyscy wiedzieliśmy o co chodzi.

      Myślę więc, że efekty Pani pracy zaczną przychodzić niedługo lawinowo. Nie nadąży Pani wszystkiego notować:) Edukacja dzieci w naszych przedszkolach pod względem języków obcych i czasu ile się temu poświęca to oczywiście kolejny temat rzeka. O tym jednak kiedy indziej.

  3. Sabina on Grudzień 31, 2017 at 17:41 said:

    Jestem mamą jedenastolatka, który urodził się w Wielkiej Brytanii. Od samego początku funkcjonował w dwóch językach, Zadbałam o to aby nianie miał anglojęzyczną (która uczyła go jej melodii języka). My mówimy do niego w obu językach. Jednak języka polskiego nie zostawiłam tylko na poziomie rozmów codziennych, równocześnie przerabiałam z nim program nauczania przedszkolnego i szkolnego do klasy trzeciej (płyty, słuchanie, śpiewanie, ruch itp. – takie małe prywatne przedszkole i podstawówka).
    Obecnie syn pisze i czyta w języku polskim i potrafi się porozumieć, chociaż czasem tworzy formy gramatyczne z kosmosu (brzmią zabawnie). Do pewnego czasu mieszał 2 języki (tzn. np w jednym zdaniu czasownik był polski a rzeczownik angielski. Zależy co pierwsze mu przyszło do głowy – natomiast zawsze to miało sens), ale tylko w domu, w szkole i wśród rówieśników mówi tylko po angielsku.
    Obecnie ciągle pracujemy nad językiem polskim poprzez czytanie książek na jego poziomie (bardzo lubi Przygody Pana Samochodzika, a obecnie czytamy Sposob na Alcybiadesa. Odkryciem były audiobooki, gdzie śledzimy tekst, czasem czytamy, a później opowiadamy, wtedy mogę pracować nad prawidłową wymowa języka polskiego – np sz, rz, cz, ci, c, dźwięczne r to dźwięki, które są zniekształcone przez język angielski chociaż jak się postara to potrafi je wymówić poprawnie).
    Co jest bardzo istotne to rozbudowywanie słownictwa w obu językach (z rozmów z tutejszymi nauczycielami wynika, ze jeśli rodzice nie mówią po angielsku, ale tez nie pracują nad polskim to dzieci nie radzą sobie ani w jednym ani w drugim, po prostu brakuje im słownictwa).
    W tym roku syn rozpoczął naukę 2 następnych języków i z przyjemnością mogę stwierdzić, ze przychodzi mu to łatwo – nie wiem na ile jest to efekt tego, ze ma podwójny zasób dźwięków, wiec wytworzenie następnych nie sprawia mu, aż takich trudności; Co do błędów językowych to były, są i będą wszystko to kwestia rozwoju, z czasem jest ich co raz mniej, nauka to kwestia powtórzeń, jeden potrzebuje ich mniej, drugi więcej; Niektóre błędy wynikają z tego, który język jest dominujący.
    Twoje dziewczynki mówią I have 5 years, natomiast Paul mówi Ja jestem 11 (dzisiaj się poprawił, ale pierwszy odruch to była struktura gramatyczna z języka angielskiego I am 11).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Post Navigation